Powitać...

Witaj!
Skoro w tym momencie czytasz tego bloga, to dlatego, że ja Ci go udostępniłam. Proszę, nie rozsyłaj linka dalej. Sama chcę wybrać ludzi, z którymi zechcę podzielić swoimi wrażeniami.
Postanowiłam uczynić to w ten sposób, bo wydaje mi się, że kilka osób będzie tym zainteresowane, a ja nie będę musiała pisać tego samego tekstu wiele razy...

środa, 2 listopada 2011

Wszystkich Świętych

W Obertynie dzień Wszystkich Świętych wygląda nieco inaczej niż u nas. Przede wszystkim dlatego, że są tutaj dwa kościoły. Jeden to nasz rzymskokatolicki a drugi to cerkiew grekokatolicka. W cerkwi nie ma takiego święta. Jest tylko dzień poświęcony modlitwie za zmarłych i wypada on chyba 7 listopada (o ile dobrze pamiętam na chwilę obecną). Dlatego 1 listopada ludzie nie związani z naszym kościołem pracują. Sklepy są otwarte.
W naszym kościele były dwie Msze Święte w ten dzień. Jedna w kościele i jedna na cmentarzu połączona z różańcem odmawianym w czasie procesji. Przyszło sporo osób. Co jakiś czas pojawiały się też psy. Mój brat powiedział dowcipnie, że to są te dusze, które przeszły reinkarnację. Na szczęście babcie czuwały, jak zwykle i jak któryś się za dużo szwędał to albo dostał reklamówką albo laską. 
Groby na tutejszym cmentarzu nie są tak oświetlone jak u nas, ale mają ozdobione krzyże wiankami z kwiatów sztucznych. 
Kapliczka na cmentarzu

Święty (chyba) Antoni - tego jakoś nie odgadliśmy :))


Fragment grobu, po którym chodziłam

A tutaj prawie cały grób :)

Dzień Wszystkich Świętych był też doskonałą okazją do tego, żeby z jedną z sióstr ugotować żurek. To był nasz debiut kulinarny jeśli chodzi o tą potrawę. Wszystkim smakowało... Jeśli ktoś myśli, że można taki ugotować na Alfie, to owszem... mogę mu dać przepis :D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz