Tak, tak, wiem... już było o urodzinach, o ucztach...
Tym razem będzie coś o małym chłopcu, który ma imię Stanisław. Ma siedem lat, jak każdy mały chłopak lubi samochody, pistolety (to wręcz uwielbia), gry komputerowe. Staszek jest najmłodszym dzieckiem, które, jak zauważyłam trochę mnie rozumie (to znaczy rozumie, co niego mówię :)). We wtorek byliśmy w restauracji na przyjęciu urodzinowym zorganizowanym dla niego, a dzisiaj jeszcze na kolacji już w domu i na torcie. Staś pochwalił się prezentami urodzinowymi. Wszystkie były dobrane pod jego gusta, a potem ja uczyłam się "obsługiwać" ukraińską wersję Twistera. Starszy brat Stasia uczył mnie nazw kolorów po ukraińsku.
Potem we troje słuchaliśmy muzyki, rozmawialiśmy i ani się obejrzałam, trzeba było uciekać do domu. Na koniec jeszcze każdy dostał od Staszka buziaka z podziękowaniami za życzenia.
Oprócz Stasia znam jeszcze kilkoro dzieci, z których najmłodszy chłopczyk ma roczek, a najstarszy piętnaście lat. Najmłodsi zawsze przynoszą mi do potrzymania swoje smoczki. Potem już się mną nie interesują :D.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz