We wtorek udało mi się pojechać z fajną paczką w moje póki co ulubione miejsce na Ukrainie... w góry!! Pomimo, że było pochmurnie, pogoda dopisała. Nie zasypał nas śnieg, nie zalał deszcz i nie zmarzliśmy. Ogólnie było wesoło...
Najpierw pojechaliśmy do Worochty, tam Jura pokazał nam domki do wynajęcia. Podczas spaceru robiliśmy zdjęcia. Przyplątały się do nas dwa koty. Jeden szczególnie puchaty dał się wziąć na ręce i pogłaskać. Oczywiście momentalnie wykorzystaliśmy to i zrobiliśmy sobie z nim fotki. Potem pojechaliśmy pod skocznie narciarskie. Niektórzy mieli ochotę wyjść na górę i na butach zjechać potem skoczyć i wylądować na dole, ale poprzestali tylko na ślizganiu się na dole. Ja też się poślizgnęłam... tak, że rozwaliłam aparat fotograficzny, ale pozostaję przy nadziei, że uda się go "poskładać".
Potem pojechaliśmy do Jaremczy nad wodospad i na targ. Nad wodospadem połaziliśmy po skałkach, a na targu zostawiliśmy trochę pieniędzy. Zdjęć z Jaremczy jeszcze nie posiadam, ponieważ mój aparat nie działał w tamtych okolicach, a od koleżanki zdjęcia dostanę później.
W ogóle cała wyprawa się udała, katar tak bardzo mi nie przeszkadzał. Na zdjęciach jeszcze nie mam nosa jak Rudolf z bajki, albo jak klown. Wszystko zakończyło się wspólną kolacją i zabawą z nową przyjaciółką :D. Ma pięć lat i bardzo lubi łaskotać i jak ją się łaskocze. Podobnie jak jej prawie dwuletni brat. Trochę miałyśmy problem z językiem, ale od czego są ręce i rysunki :D.
A te widoki w górach... znam je już prawie na pamięć, ale i tak nie przestaną mnie zachwycać :D.
| To jest "nasz" kot. Bardzo puchaty i bardzo lubi być drapany za uchem (nie Zauchem) wtedy tak fajnie sobie mruży oczy. |
Fajna okolica i fajny kot ;) juz musialas rozwalic aparat..oj Monia Monia.. ;p wysokie sa te gory? Serdecznie pozdrawiam :** i nie zmarznij ;)
OdpowiedzUsuńNajwyższy szczyt Ukrainy ma 2061 m n.p.m. Udało mi się go zdobyć siedem lat temu...
OdpowiedzUsuńo nawet nie wiedzialam.. supcio :) a ciezkie podejscie?
OdpowiedzUsuńNie, nawet nie...
OdpowiedzUsuń