Pewnego wieczoru jednego z tych, kiedy nawet księżyc nie świecił, żeby choć trochę rozjaśnić ukraińskie drogi, jeden młody chłopak przez pola wracał od swojej dziewczyny. Szedł tak przed siebie po omacku i nagle... łup! Jego głowa zderzyła się z czymś twardym. Odsunął się nieco i w ciemnościach zamajaczyło mu coś białego. Przygląda się dokładniej... dotyka... i wyczuwa koński pysk. Zorientował się, że "pocałował" konia. Na co zwierzak w odpowiedzi równie soczyście parsknął i opluł zalotnika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz