Powitać...

Witaj!
Skoro w tym momencie czytasz tego bloga, to dlatego, że ja Ci go udostępniłam. Proszę, nie rozsyłaj linka dalej. Sama chcę wybrać ludzi, z którymi zechcę podzielić swoimi wrażeniami.
Postanowiłam uczynić to w ten sposób, bo wydaje mi się, że kilka osób będzie tym zainteresowane, a ja nie będę musiała pisać tego samego tekstu wiele razy...

poniedziałek, 31 października 2011

Urodzinowa uczta

W niedzielę zostaliśmy zaproszeni na przyjęcie urodzinowe do jednej z mieszkanek Obertyna. Oprócz nas byli jeszcze jej syn z żoną i dwuletnią córeczką, którzy mieszkają w tym samym domu oraz córka jubilatki z mężem i dwoma synami, którzy są naszymi sąsiadami. Impreza była udana i zabawna (głównie dzięki dzieciakom). Udało mi się zrozumieć w jakichś 50% o czym rozmawiano, ale głównym punktem przyjęcia było jedzenie. Spróbuję opisać „zawartość” stołu.
Przystawki:
  • sałatki (3 rodzaje);
  • ryba smażona podana na zimno (pyszna :));
  • grzanki z bułek z czymś majonezowym z warzywami na ostro;
  • szynka, ser;
jeśli coś jeszcze, to nie pamiętam.
Danie główne:
  • wątróbka z czymś;
  • pierogi z mięsem i jakiś rosół do popicia;
  • ziemniaki z mięsem mielonym chyba, pomidory marynowane, ogórki kiszone;
  • gołąbki (ale takie małe i nie z ryżem – w sumie nie jestem pewna, co to było, ale było dobre).
Deser:
  • 3 rodzaje placka: jeden ucierany, dwa z jakimiś masami;
  • talerz owoców;
  • kawa, herbata.
Trunki: mocniejszy dla panów, słabszy dla pań i bezalkoholowe dla dzieci.
W porę ostrzeżona, jak wygląda taka uczta skosztowałam niemal wszystkiego w minimalnych ilościach. Oczywiście to wszystko było w okolicach godzin 17:00-20:00 i po sutym obiedzie u sióstr. Dzisiaj będę biegać dookoła Obertyna :D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz