Powitać...

Witaj!
Skoro w tym momencie czytasz tego bloga, to dlatego, że ja Ci go udostępniłam. Proszę, nie rozsyłaj linka dalej. Sama chcę wybrać ludzi, z którymi zechcę podzielić swoimi wrażeniami.
Postanowiłam uczynić to w ten sposób, bo wydaje mi się, że kilka osób będzie tym zainteresowane, a ja nie będę musiała pisać tego samego tekstu wiele razy...

czwartek, 27 października 2011

Tarnina, chodzenie po grobie... czyli przygód ciąg dalszy...

No i proszę... jeszcze nie minął dzień pobytu tutaj, a ja już dostałam "pracę". Współpraca polsko-ukraińska pięknie się rozwija... Będę pomagała koledze w edycji tekstów na stronę internetową.
Dzień rozpoczął się Eucharystią i różańcem. Było 5 babć. Od tyłu wszystkie jednakowe. W płaszczykach przesiąkniętych charakterystycznym zapachem i chusteczkach zawiązanych pod brodą. Jedna czytała czytanie i psalm, który dzisiaj zrozumiałam <jupi>. Inna z kolei odmówiła dwie dziesiątki różańca, co zbulwersowało nieco pozostałe babcie. Dostaliśmy też mleko, które za chwilę mój brat mi przygotuje z miodem... :).
Po śniadaniu zostałam sama na gospodarstwie. Razem z siostrą, która tutaj pracuje i mieszka niedaleko udałyśmy się daleko do lasu na zbieranie tarniny i głogu, z których robi się nalewki, napary, soki... ma to jakieś właściwości zdrowotne.
Te krzaki, które widać po prawej... to właśnie tam rośnie tarnina.
Tarnina kłuje a jej owoce wyglądem przypominają duże borówki. To od tego krzaczka nasze miasto wzięło nazwę.
W międzyczasie zdążyłam się zakochać... :) w przepięknych ukraińskich widokach. Mogłabym tak stać w polu i się wpatrywać godzinami, gdyby nie to, że potem musieliby mnie odmrażać...
Po obiedzie poszłyśmy na tutejszy cmentarz oporządzić grób sióstr i starego proboszcza obertyńskiego. Groby tutaj są nieco podobne do tych na tarnowskim Starym Cmentarzu. Nie do grobowców z płyt, ale do tych mogił obłożonych betonem. Natomiast grób sióstr jest duży, dość wysoki i obłożony kamieniami. Żeby go uprzątnąć trzeba po prostu na niego wejść. Przypomina nieco grządkę albo ogródek z kwiatami. Przy zejściu trzeba uważać, bo niektóre kamienie są obluzowane i stając na nich można zjechać w dół i sobie wybić parę ząbków albo coś zwichnąć. Cmentarz jest w trakcie ogradzania zatem można na nim spotkać psy, kury. Te ostatnie najbardziej lubią wydziobywać nasiona kwiatów, które ludzie sadzą na grobach. Zresztą kury w Obertynie można spotkać wszędzie a najrzadziej na ich własnych podwórkach.
Informacja dla Asi M.: Szrek (pies sióstr - najgłupszy pies, jakiego znałam) został uśpiony.
Tymczasem ja też zamierzam się za niedługo uśpić choć w innym tego słowa znaczeniu. Wtulona pod śpiwór i ciepły kocyk. To, co cieszy mnie najbardziej na świecie na chwilę obecną, to fakt, że jutro mogę sobie pospać... a mleko było pyszne :)
Udało mi się też dzisiaj powiedzieć pełne zdanie po ukraińsku: [Ja nie znaju, szczo ksiądz proboszcz skaże].

1 komentarz:

  1. ... i zapamietaj to zdanie bowiem bedzie ci ono niezbedne w kolejnych dniach ;p heh 3maj sie Monique :**

    OdpowiedzUsuń