Powitać...

Witaj!
Skoro w tym momencie czytasz tego bloga, to dlatego, że ja Ci go udostępniłam. Proszę, nie rozsyłaj linka dalej. Sama chcę wybrać ludzi, z którymi zechcę podzielić swoimi wrażeniami.
Postanowiłam uczynić to w ten sposób, bo wydaje mi się, że kilka osób będzie tym zainteresowane, a ja nie będę musiała pisać tego samego tekstu wiele razy...

piątek, 28 października 2011

Siostra Ania

Siostra Ania, to Ukrainka, która też pracuje w Obertynie. Jest młoda, gdzieś w moim wieku. Poznałam ją dopiero dzisiaj, bo była na skupieniu. Żeby na nie dojechać musiała przejechać całe Podole. Wyszły dwa dni jazdy (po dzień na przyjazd i powrót).
Późnym wieczorem musiałyśmy z siostrą przełożoną jechać po nią do Tłumacza (druga parafia mojego brata). Przywiozła ze sobą cały plecak jabłek: pysznych, soczystych... Potem przebierałyśmy tarninę.

Przy okazji zauważyłam jedno... tak gwieździstego nieba jak tutaj nie ma chyba w całej Polsce. Po prostu położyć się na trawie i patrzeć, patrzeć, patrzeć... szkoda tylko, że na to jest za zimno. Rano musieliby nas wnieść do kościoła prosto na katafalk.

2 komentarze:

  1. Ech, niebo...Popatrzyłabym w te gwiazdy leżąc na trawie;)Przypomniała mi się piosenka Ani Jopek:)
    "Niebo.Wierzę w Niebo. Ono jest. Byłam tam nie raz.
    Potrzebę błękitnego zna wielu z nas.
    Wielkie Niebo, czyste Niebo,
    Jasny dach naszych ciemnych spraw.
    Osłaniaj nas od złego, od lęku zbaw."

    OdpowiedzUsuń